Pierwszy set meczu Super Team 47 vs. Kojoty rozpoczął się bardzo spokojnie, obie drużyny szły punkt za punkt do jego połowy. Przy stanie 8:7 dla Kojotów, podczas blokowania ataku zawodnika Super Team, doszło do kontuzji jednego z blokujących drużyny Kojotów. Tomasz doznał skręcenia stawu skokowego i musiał opuścić boisko. Osłabione Kojoty, dla których obecny sezon to pasmo kontuzji w drużynie, próbowały w dalszej części seta dotrzymać tempa przeciwnika, ale bezskutecznie, przegrali go 19:25. Początek drugiego seta przebiegał podobnie jak w pierwszym, jednak później Super Team wypracował kilkupunktową przewagę. W końcówce Kojoty zaczęły odrabiać straty, ale 6-punktowa przewaga była zbyt duża i udało im się zdobyć tylko 21 punktów. Trzeci set po wyrównanym początku, zaczął przechylać się na korzyść Kojotów do stanu 11:6, lecz seria błędów odwróciła sytuację i Super Team zdobył 7 punktów z rzędu. Kilkupunktowa przewaga Super Team utrzymała się już do końca i set zakończył się wynikiem 25:22, a całe spotkanie - wynikiem 3:0 dla Super Team. MVP otrzymał Michał Szypszak.

Jak w większości porannych spotkań, tak i w meczu Nadmorskich Piranii z Koniczynkami pierwszy set przebiegał pod znakiem walki o uzyskanie energii tak potrzebnej do przetrwania pięknie zapowiadającego się dnia. Celebrując przypadający na dzisiaj "Dzień pozytywnego myślenia" obie drużyny do końca wierzyły w sukces w tak wyrównanym secie, który ostatecznie padł łupem Piranii (25:23). Zarówno drugi, jak i trzeci set to riposta "zieleninek", które uzyskały przewagę w meczu, wychodząc na prowadzenie w setach 2:1. Czwarty set to już wygrana "rybek" (26:24), które doprowadziły do tie-breaka, czym wywołały dużo uśmiechu na twarzach zawodników na widowni czekających na swój mecz. Powód był prosty, spotkanie przejdzie do historii ALSR jako jeden z najdłuższych i pozostanie w pamięci na długo. Tie-break rozpoczął się od przewagi Koniczynek (6:1), w końcówce drapieżne Piranie mocno przycisnęły i wydarły zwycięstwo (15:13). Pokusić się można o stwierdzenie, że z rana nawet rybkom dobra Koniczynka nie zaszkodzi, co potwierdzi z pewnością Pani dietetyk z ProFizjo obecna tego dnia na turnieju. MVP otrzymał Rafał Wiśniewski.

Oba zespoły - Wilki Północy i Trzynastka - przystąpiły do spotkania bardzo skoncentrowane. Jedna drużyna korzystała z rad trenerów obecnych na sali, natomiast druga chwilę przed meczem zadzwoniła po cenne wskazówki do swojego mentora (istnieje dokumentacja fotograficzna).
W pierwszym secie mimo mobilizacji drużyna Wilków Północy musiała uznać wyższość zawodników Trzynastki. Trzynastka, po serii zagrywek Justyny, która była w tym czasie na boisku jedyną kobietą, uzyskała kilkupunktową przewagę i do końca już kontrolowała przebieg pierwszej partii pewnie zwyciężając 25:13. Porażka w pierwszym secie obudziła Wilki i oglądaliśmy piękną walkę punkt za punkt. W końcówce bardzo skupione Wilki po efektownym bloku swojego zawodnika zwyciężyły 25:22. Zatem zawodnicy z SP nr 45 doprowadzili do remisu 1:1 w setach. W trzecim secie, podobnie jak w drugim, zawodnicy obu drużyn dzielnie walczyli o każdą piłkę, a wynik zmieniał się raz na korzyść Wilków, a raz Trzynastki. Tym razem jednak w końcówce więcej opanowania pokazali zawodnicy Trzynastki i to oni zwyciężyli, dając przeciwnikowi zdobyć tylko 22 punkty. Ostatni set to już zdecydowane prowadzenie Trzynastki, która kontrolowała grę od samego początku i pewnie zwyciężyła set 25:13. MVP spotkania wybrana została zawodniczka z nr 92  Justyna Frańczak.

W sobotnie południe na sali przy Azaliowej zmierzyły się drużyny: czerwone jak serce Chilli Squad i niebiescy jak niebo Kościuszkowcy. Pierwszy set zapowiadał niezłe widowisko i tak było, obie drużyny w dobrych humorach, zapalone do walki praktycznie nie popełniały błędów, a gra była zawzięta z niewielką przewagą punktową Kościuszkowców. Papryczki goniły rywala i przy końcówce seta doprowadziły do remisu i delikatnej przewagi. Jednak zawzięta obrona i paląca moc „czerwonych" osłabła i ostatecznie pierwszy set wygrali „niebiescy". Drugi set to mocne zagrywki zarówno z jednej jak i drugiej strony. Gra stabilna do momentu, kiedy Kościuszkowcy wzięli czas. Wydawać by się mogło, że rozreguluje to przeciwnika, jednak czerwone warzywka odskoczyły aż o 7 punktów od błękitu nieba. Przełomowym momentem gry była akcja zawodnika, Pawła Kolana, który "wbił gwóźdź" w trzeci metr boiska, Papryczki jakby straciły jędrność i nie piekły już tak bardzo, drugi czas dla drużyny Kościuszkowców okazał się na tyle rozpraszający, że kolejny set powędrował na korzyść niebieskich. Trzeci set potwierdziły dominację Kościuszkowców, ten również powędrował na ich konto. MVP spotkania została rozgrywająca Małgorzata Wysocka.

Mecz Green Go Team vs. Neptun Orunia, to starcie o miejsca 7-8 przed play-off. Obie drużyny przed spotkaniem były bardzo skoncentrowane, wszak wygrywając można trafić na teoretycznie łatwiejszego przeciwnika w kolejnej rundzie. Początek pierwszego seta to spokojna gra i badanie przeciwnika z lekką przewagę Green Go Teamu. W drugiej części seta chyba ktoś wrzucił do oceanu Neptuna kabel pod wysokim napięciem, bo zawodnicy z Orunii stanęli jak rażeni prądem. "Zieloni" zdobywali z łatwością punkty i spokojnie wygrali seta do 17. W drugim secie Neptun nie otrząsnął się jeszcze po szoku elektrycznym, a nawet zakopał się po kolana w dnie swojego oceanu, ponieważ Green Go Team prawie z każdej akcji zdobywały punkt, dając przecinkowi zdobyć ich tylko 14. W przerwie przed trzecim setem zadzwonił chyba sam bóg Neptun, bo Orunia w końcu zaczęła grać z większą energią. Zawodnicy Green Go Team trochę rozluźnieni dali się zdominować i musieli gonić wynik. Przy stanie 23:17 dla Neptuna, "zieloni" zdobyli aż 5 punktów z rzędu, co doprowadziło do nerwowości na boisku. Zawodnicy ze szkoły przy ul. Hoene nie dali jednak wydrzeć sobie zwycięstwa, wygrywając 25:22. Kibice myśleli, że czwarty set będzie przełomowy i mecz stanie się zacięty, dojdzie do wyrównania setów. Niestety wróciły demony z seta drugiego i Green Go Team szybko osiągnął przewagę w ataku, zagrywce, a nieliczne ataki Oruni bronili jak w transie. Set zakończył się wynikiem 25:13. MVP otrzymał Artur Majdan.

W meczu Trójka vs. Niedźwiedzie, ci pierwsi plan mieli taki: "Aby wygrać, musimy grać na trzy – nazwa zobowiązuje”. W pierwszym secie, do 8 punktów, walka była wyrównana, jednak później Niedźwiedzie "poczuły pismo nosem”, z gniewu zaryczały i wygrały go 25:15. Drugi set bardzo wyrównany, jednak ponownie zakończony zwycięstwem Niedźwiedzi wynikiem 25:21. Trzeci set był już pod dyktando rozgniewanych i głodnych miśków. Obudzone w środku zimy leśne zwierzaki zakończyły set w wynikiem 25:14. MVP meczu została Krystyna Wojcieszek, bardzo sympatyczna Niedźwiedzia mama.

W meczu o mistrzostwo grupy H spotkały się drużyny Polanki i Fairy Tail. Stawka meczu gwarantowała wielkie emocje. Pierwszy set to 25:18 dla Fairy Tail, drugi - taki sam stosunek punktów lecz dla Polanek. W trzecim secie, do stanu 14:13 - drużyny szły łeb w łeb, kiedy to zespół Polanek zupełnie oddał pole walki, przegrywając 14:25. Set czwarty to od początku dominacja Magów, którzy pewnie go wygrywają 25:18, zajmując pierwsze miejsce w grupie. Brawa należą się dla znakomicie grającej całej drużyny, a zwłaszcza dla Królowej Środka Pola - Marysi Waleńskiej, która zostaje MVP meczu.

W meczu Orły vs. Vipers Team, na początku to ci drudzy byli bardziej zdeterminowani. Wyszli zdecydowani i wszystko im wychodziło. Prowadzili niemal cały set. Orłom trudno się grało, brakowało odbioru, a za tym i wystawy oraz ataków. Wydawało się ze los seta jest przesądzony na korzyść Vipersów, jednak Orły pokazały w końcówce, że nie z nimi te numery i wygrały go 25:23. Kolejne sety to poukładana gra Orłów i coraz mniej wiary w zwycięstwo po stronie Vipersów. Kolejny set zakończył się wynikiem 25:18, a ostatni Vipersi przegrali już do 13. Najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany Karol Polanowski z uwagi na bardzo skuteczną zagrywkę i ataki.

Niedzielny poranek to jednak nie piątek 13-go. Ducky Fellows stanęły naprzeciw Zmorom+ i od pierwszej piłki chwyciły byka za rogi, wygrywając pierwszego seta 25:16. W drugim secie Zmory+ wystawiły pazury, jednak od stanu 19:19, to Kaczki pokazały kto ma i znosi większe jaja, wygrywając go 25:23. W trzecim secie Kaczki nie oddały prowadzenia ani na chwilę, a przeciwnikom pozwoliły zdobyć tylko 18 punktów. Na podkreślenie zasługuje tradycyjny prezent od Zmor+, tym razem była to "Kaczka w potrawce", oraz oczywiście fenomenalna atmosfera meczu podgrzewana muzyką, słynnymi "Kaczuchami". Obie drużyny w trakcie rywalizacji o każdy punkt ani na chwilę nie zapomniały o przyjacielskim i rodzinnym charakterze naszych rozgrywek. Czapki z głów. MVP został Paweł Allaburda

Stawką meczu Zmory vs. Suns SP 14 było lepsze rozstawienie do fazy play-off, gdzie wygrany zdobywa piąte, a przegrany szóste miejsce po fazie grupowej. Widowisko było na bardzo wysokim poziomie sportowym. Przebieg każdej partii niemal identyczny. Wspaniała walka punkt za punkt do połowy każdego seta. Jednak, gdy dochodziło do końcówek wyraźną przewagę uzyskiwali Sunsi. Wspaniałą dyspozycję w tym dniu zaprezentował Arkadiusz Kuśmider. Z ogromnym polotem dzielił piłki na prawo i lewo, gubiąc blok Zmór. Niesamowitymi atakami popisywali się m.in. Marcin Gorlikowski, Marek Wieruszewski i Krzysztof Bona, siejąc popłoch po drugiej stronie siatki. MVP otrzymał Arkadiusz Kuśmider.

Niedzielny mecz pomiędzy Jastrzębiami, a Lwami Gedanensis patrząc na tabelę, zapowiadał się na wyrównane spotkanie. Obie drużyny przystąpiły do niego z chęcią wygranej, chociaż drużyna Lwów liczyła jedynie pięcioro zawodników. Fakt ten chyba uśpił Jastrzębie, bo dały się zaskoczyć i na początku seta przegrywały 1:4. Nie trwało to jednak długo, bo szybko się zmobilizowały, doprowadzając do remisu 6:6, a następnie serią kąśliwych zagrywek wyszły na bezpieczne prowadzenie 12:7. Skuteczny atak Lwów w końcu przerwał serwis Jastrzębi, ale tylko na jedno przejście. Tym razem piłkę do gry wprowadził kapitan Jastrzębi, Michał i robił to tak skutecznie, że stał w polu zagrywki aż do stanu 22:8! To już było zbyt dużo na odrobienie strat i ostatecznie set zakończył się wynikiem 25:10. Drugi set miał niemal identyczny początek jak poprzedni. Na prowadzenie wyszły Lwy prowadząc już 10:5.Trwało to do czasu, gdy na zagrywce u Jastrzębi pojawił się ponownie Michał, doprowadzając wynik do remisu. Tym razem Lwy w porę wzięły czas,  dzięki czemu nie dały się tak zaskoczyć jak w pierwszej partii. Dalsza cześć seta przebiegała już wyrównanie, dając to prowadzenie raz jednej raz drugiej drużynie. Przy stanie 24:21 dla Lwów, kiedy wygranego seta mieli na wyciągnięcie ręki, stracili po kolei pięć punktów i ostatecznie go przegrali 24:26. Początek trzeciej partii to nieomalże kopia drugiego seta. Lwy wychodzą na kilkupunktowe prowadzenie, by dać się dogonić na 10:10. Najwyraźniej Jastrzębie nauczone drugim setem nie dały się znowu zdekoncentrować i spokojnie kontrolowały przebieg, jak się okazało, ostatniego seta. W końcówce partii kapitan drużyny Jastrzębi kontynuował skuteczną zagrywkę, zdobywając tym samym nagrodę najlepszego zawodnika meczu. Trzecia partia zakończona wynikiem 25:19 dla Jastrzębi. MVP meczu otrzymał Michał Kasprzycki, kapitan drużyny.

Do meczu STO 2 vs. Muszkieterowie, obie drużyny przystąpiły bardzo skoncentrowane. Walka w pierwszym secie trwała punkt za punkt. Dopiero przy stanie 15:15 Muszkieterom udało się odskoczyć na kilka punktów, co pozwoliło im wygrać set do 20. Przegrana była dla STO 2 niczym zimny prysznic. Drugi set zaczął się od wyraźnego prowadzenia STO 2. Skuteczna zagrywka, blok i wygrana 25:10. To dodało dużej pewności zespołowi. Kolejne dwa sety to kontynuacja skutecznej gry całego zespołu STO 2. Utrudniająca życie przeciwnikowi zagrywka, bardzo dobra obrona, szybkie rozegranie i skuteczne ataki przyczyniły się do wygranej trzeciego seta do 17, a czwartego do 15. MVP meczu otrzymała Edyta Woźny.

W niedzielne popołudnie rozegrał się mecz pomiędzy Huraganami 61, a Rakietami ll. W pierwszym secie Huragany 61 przejęły inicjatywę, odskakując na kilka punktów i wygrywając go 25:18. W drugim secie na początku drużyny szły „łeb w łeb", ale coś nie tak wystrzeliło w Rakietach II, nastąpiła jakaś awaria i Huragany 61 siłą wiatru odskoczyli na sześć punktów, wygrywając drugiego seta wynikiem 25:19. W trzecim secie była walka o każdy punkt Rakiety; ll bardzo mocno się broniły, ale to Huragany 61 zachowały zimną krew. Set zakończył się wygraną Huraganów 61 25:23. MVP meczu został Tomasz Kępowicz.

W hicie kolejki spotkały się drużyny: Rakiety I oraz Dystrykt 12. Oba zespoły wyszły na boisko skoncentrowane. Pierwszy set dobrze rozpoczęli zawodnicy Rakiet I, wychodząc na prowadzenie 7:2. Jednakże później błędy popełniane w przyjęciu oraz w rozegraniu pozwoliły zawodnikom Dystryktu 12 odrobić stratę i wyjść na prowadzenie, którego nie oddali do końca seta. Drugi set to już wymiana ciosów punkt za punkt. Mniej błędów popełniły Rakiety I i to zawodnicy tej drużyny cieszyli się ze zwycięstwa. Trzeci i czwarty set to dalsza wymiana ciosów - ataki z drugiej linii, wybloki, asekuracje - to wszystko sprawiało, że mecz oglądało się z przyjemnością. Obrońcy tytułu pokazali po raz kolejny, że nieprzypadkowo są aktualnymi mistrzami wygrywając również kolejno trzeci i czwarty set. MVP meczu został Grzegorz Boguszewski.

Super Team vs. Kojoty - 3:0 (25:18, 25:21, 25:22)
Nadmorskie Piranie-Koniczynki - 3:2 (25:23; 23:25; 26:28; 26:24; 15:13)
Wilki Północy vs. Trzynastka - 3:1 (13:25:13, 25:22, 25:22, 25:13)
Kościuszkowcy vs. Chilli - 3:0 (27:25; 25:23; 25:18)
GreengoTeam vs. Neptun Orunia – 3:1 (25:17; 25:14; 22:25; 25-13)
Niedźwiedzie vs. Trójka - 3:0 (25:15; 25:21; 25:14)
Fairy Tail-Polanki - 3:1 (25:18; 18:25; 25:14; 25:18)
Orły vs. Vipers Team – 3:0 (25:23; 25:18; 25:13)
Ducky Fellows vs. Zmory+ - 0:3 (25:16; 25:23; 25:18)
Suns SP 14 vs. Zmory – 3:0 ( 25:19; 25:15; 25:19)
Jastrzębie vs. Lwy – 3:0 (25:10, 26:24, 25:19)
STO 2 vs. Muszkieterowie - 3:1 (20:25; 25:10; 25:17; 25:15)
Huragany vs. Rakiety ll - 3:0  (25:20; 25:18; 25:23)
Dystrykt 12 vs. Rakiety I - 3:1 (25:14; 20:25; 25:20; 25:23)

Posted in alsr.