Piąty turniej ALSR Volleyball Beach Cup 2018 za nami. Było słonecznie, było gorąco, było wesoło i deszczowo. Był konkurs rysunkowy sponsorowany przez Lodziarnię Miś i jej wielkiego orędownika Grzegorza, były nawet kąpiele basenowe … bo pływalnią nazwać tego nie można 😉

Nim opiszemy jak to było na turnieju, przypomnimy noc z niedzieli na poniedziałek poprzedzającą turniej. Dokładnie o północy – z 5 na 6 sierpnia – ruszyło przyjmowanie zgłoszeń na turniej rozgrywany 11 sierpnia. Jak zawsze mogliśmy przyjąć wyłącznie 12 pierwszych drużyn, które wysłały poprawne zgłoszenie. Jakieś było nasze wielkie zdziwienie, gdy w niespełna 3 minuty od rozpoczęcia przyjmowania zgłoszeń mieliśmy już komplet … a zgłoszenia spływały nadal. Przez kilka dni nie mogliśmy się z tego szoku otrząsnąć. Jest nam oczywiście bardzo miło, że turnieje plażowe cieszą się niesłabnącą popularnością. Daje nam to większego kopa do dalszej pracy .

Dzień zmagań sportowych rozpoczęliśmy od spotkania drużyny Sami Swoi z drużyną DaRo2, a na drugim boisku Kapiszony stanęły naprzeciw Brygadzie Krisa. Wszyscy zawodnicy wiedzieli, że pierwsze spotkanie jest bardzo ważne dla dalszego przebiegu rozgrywek. Sami Swoi gładko sięgnęli po pierwszą wygraną, za to bardzo ciekawe przebiegało spotkanie drugie – Brygada Krisa, po przegraniu pierwszego seta do 18tu, w drugim wykrzesała z siebie jeszcze więcej sił. Ostatecznie przy grze punkt za punkt, przegrali również i drugą część na przewagi, ale wstydu nie było. Całe spotkanie zakończyło się wygraną Kapiszonów 2:0 [21:18; 26:24]

Pewnym zaskoczeniem było pierwsze spotkanie w grupie czwartej. Gang Krystyny [bez Krystyny tym razem] uległ drużynie 677 Team. Mimo, iż rozgrywany mecz był pełen przyjaźni, to niesmak i zaskoczenie z przegranej Gangu chyba podłamało zawodników spod znaku czaszki w słonecznych okularach. Kolejne spotkanie Gangu Krystyny, tym razem z drużyną EJ również zakończyło się ich klęską [można tak rzec] a wynik spotkania w setach 14:21 i 16:21, wyraźnie pokazuje, że Krystyna jest im niezbędna na boisku. Ostatecznie Gang Krystyny uplasował się na 11 pozycji przegrywając po drodze jeszcze z Plażowymi Piraniami i pokonując w ostatnim spotkaniu drużynę Lodomisi.

W tle załamania sportowego Gangu, swoje najlepsze mecze rozgrywały Kapiszony, które po drodze pokonały bardzo wyraźnie Lodomisie [do 14 i do 13] by w półfinale ulec drużynie Samych Swoich. W spotkaniu o trzecie miejsce spotkali się z drużyną Czyżyki i Spółka. Pierwszy przegrany przez Kapiszony set zwiastował szybkie spotkanie i wyraźną dominację Czyżyków. Wygrana w pierwszym secie do 12tu uskrzydliła Czyżyki i wyraźnie spowolniła grę w drugim secie. Zemściło się to boleśnie. Kapiszony nie tylko się podniosły ale również po raz kolejny pokazały, że gra punkt za punkt jest ich mocną stroną. Drugi set zakończył się wynikiem 22:20 na korzyść Kapiszonów. Wszystko co najlepsze obie drużyny pokazały w trzecim secie, który na korzyść Kapiszonów zakończył się wynikiem 15:12. Kapiszony świętowały tego dnia swoje najlepsze – jak dotąd – miejsce w turnieju.

Ponoć najsmutniejszą drużyną tego turnieju została okrzyknięta ekipa Starszaków. Zupełnie nie wiem dlaczego. Przegrali wszak tylko jedno – pierwsze spotkanie – ale kolejne trzy zakończyły się ich zwycięstwami, więc to chyba jakieś pomówienia 😉

W finale swoje możliwości zaprezentowali nam wspomniani zawodnicy Samych Swoich oraz drużyna EJ. Dwusetowy pojedynek rozstrzygnął się na korzyść Samych Swoich i to oni jako jedyni zakończyli ten dzień z kompletem zwycięstw.

Już za kilka dni zostanie rozegrany 6 turniej ALSR Volleyball Beach Cup 2018. Tymczasem, zapraszamy do oglądania fotek autorstwa Joanny Kochanowskiej-Skierkowskiej

Posted in plazowka.