Mecze ósmej kolejki w relacji (prawie kompletnej) Grupy Wsparcia

Mecze ósmej kolejki rozpoczęły się minutą ciszy, by uczcić zmarłego 1.01.2019 prezesa Pomorskiego Wojewódzkiego Związku Piłki Siatkowej – patrona Ligi.

Na pierwszym boisku naprzeciwko siebie stanęły zespoły Chilli Squad i Muszkieterowie, widać było, że obie drużyny poważnie traktują spotkanie i walczyć będą o każdy punkt.

Sety miejscami wyrównane, dużo było efektownych bloków po stronie „papryczek”, jak i kończenie akcji atakiem, to zapewne pomogło im w wygraniu drugiego seta. Niepotrzebne były straty punktów z braku osłony środka boiska, gdzie spadały często piłki po atakach Muszkieterów, zespołu bardziej doświadczonego i zapewne lepiej zgranego. To po ich stronie było więcej skutecznych ataków, bloków i kiwek, za które otrzymywali zasłużone punkty i ostatecznie wygrali mecz.  MVP meczu otrzymał Bartosz Głuszak.

 

W pierwszą sobotę roku pańskiego 2019 w grodzie przy przełęczy Azaliowa dwa znamienite rody Niedźwiedzi i Jastrzębi stanęły naprzeciw siebie. Wiadomym było, iż bój będzie toczył się zaciekły. Zaraz po rozpoczęciu bitwy do obozu Niedźwiedzi wkradł się chaos. Atakujący wstrzymywali ręce i popełniali błędy. Na niewiele zdały się nawoływania do utrzymania szyku i obrony Krystyny Wielkiej. Przeto pierwszą potyczkę na swoją korzyść rozstrzygnęły Jastrzębie dzięki małej liczbie błędów oraz znamienitej postawie wojownika z numerem 17, który punktował co rusz. Do drugiego starcia obie drużyny wyszły w równie bojowych nastrojach. Pierwsze wymiany to z jednej, to z drugiej strony szły cios za cios, aż do momentu gdy na stanowisku artylerii ustawił się Paweł z rodu Niedźwiedzi. Jego salwy siały spustoszenie w obozie wroga dzięki czemu drużyna Niedźwiedzi objęła wyraźną przewagę punktową i bezpiecznie zakończyła tę fazę bitwy. W kolejnej rundzie obie drużyny dawały z siebie wszystko i bój był jeszcze bardziej zażarty. Zadecydowała mniejsza liczba błędów po stronie drużyny Niedźwiedzi oraz znamienita postawa dwóch atakujących wojowników z numerami 7 i 30, którzy bezlitośnie miotali kulami w stronę Jastrzębi. Ostatnia faza tego pojedynku to kolejna gra nerwów i walka o każdy centymetr pola kiedy to znów Paweł z rodu Niedźwiedzi ustawił się na skraju pola i wymierzył kilka celnych salw, z którymi nie mogła poradzić sobie drużyna Jastrzębi. Ostatecznie pojedynek tych dwóch tytanów zakończył się zwycięstwem Niedźwiedzi, a licznie zgromadzone tłumy na pobliskim wzgórzu skandowały imię z numerem 30: Paweł, Paweł, na cześć wojownika, który zapisał się na kartach historii jako ten, który przechylił ostatecznie szalę zwycięstwa (Paweł Kondracki).

 

W spotkaniu 1 kolejki II fazy w grupie E spotkały się drużyny Super Team SP 47 oraz Suns SP 14. W pierwszym secie zawodnicy z SP 47 chyba zostawili swe peleryny w szatni, bo gładko przegrali do 9 punktów. W drugiej partii, kiedy wydawało się, że Słoneczka ponownie wygrają, zawodnicy Super Teamu przeprowadzili sabotaż. Zasłonili żaluzje i Słońca powoli zaczęły gasnąć. Walka toczyła się punkt za punkt. Do momentu gdy na tablicy pojawił się wynik 23:23. Wtedy to nadprzyrodzone siły natury odchyliły kawałek materiału zasłaniającego okno i Suns wygrały 25:23. Trzeci set przebiegał znów pod dyktando zawodników SP 14, którzy wygrali ponownie do 9 punktów. MVP otrzymał Arek Kuśmider.

 

O godzinie 14:00 walkę stoczyli Kościuszkowscy z STO2. Patrząc po wynikach pierwszej fazy grupowej obu drużyn, zapowiadało się na długie waleczne spotkanie. Pierwsze dwa sety miały podobny przebieg od początku widać było dominację STO2, która pokonała przeciwnika przewagą siedmiu i dwunastu punktów. Trzeci set wyglądał jak istna insurekcja, gra nabrała jeszcze większego tempa. Kościuszkowscy dobrze zaczęli ale ulegli rozbiciu i oddali się do niewoli. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem drużyny STO2. Nie o takim wyniku marzyli siatkarze Kościuszkowców, którzy przegrali swój pierwszy mecz w tym sezonie aż 0:3 (18:25,13:25,21:25). MVP został zawodnik z nr 1 Tomasz Bogucki

 

W tym meczu Koniczynki postawiły wysoko poprzeczkę zawodnikom z Vipers Team.  Twardą walką od pierwszej piłki pokazali, że przeprawa z nimi nie będzie należała do najłatwiejszych. Reprezentanci SP 89 wyszli na parkiet z mniejszą energią niż poprzednio, a niektórzy chyba zbyt późno skonsumowali obiad, bo zauważalna była ociężałość. Mimo szczerych chęci i zapału pierwszego seta przegrali do 23 punktów, dlatego też w drugim secie nastąpiła korekta w składzie. Zaowocowało to wygraną do 20 punktów.
W trzecim secie Vipers Team pokazał na co go stać, nie dał szans Koniczynkom i ostatecznie wygrał miażdżącą przewagą 25:12.
Czwarty set to przebudzenie Koniczynek, przeciwnik poniesiony falą dotychczasowych sukcesów  osiadł trochę na laurach , a teraz ponownie zafundował swoim kibicom duuuużoooo emocji, wygrywając ostatecznie 25:23 i cały mecz 3:1 Takie akcje zdarzają się rzadko, ale to podczas tego meczu zarejestrowano akcję, którą można zaliczyć do jednej z dłuższych w historii ALSR. Sama akcja trwała ponad 70 sekund i w tym czasie piłka przechodziła przez siatkę (czasami tylko na chwilę) aż 27 (!!!) razy. Już od samego oglądania można było się zmęczyć. MVP otrzymała Małgosia Marynowska.

Na zakończenie sobotniego popołudnia rozegrano mecz pod kryptonimem "Wojna płci", bo taką książkę otrzymał w prezencie zespół Polanek od przeciwnika zespołu Zmory +, którego już tradycją jest obdarowywanie przeciwników drobnymi upominkami. Początki setów to gra wyrównana, jednak przychodził moment, w którym Zmory+ niczym dotknięci czarodziejską różdżką zastygali, a ich gorące i dzielne serca zamarzały. Trzy sety podobne, trzy z wynikiem 17:25. Po meczu, po stronie zwycięzców słychać było śpiew: „Jak dobrze być Polankiem, rozgrywać swym Rafałkiem i wygrać cały mecz”. MVP otrzymał Rafał Dziedzic.

 

06.01.18 niedziela

W niedzielny poranek zmierzyły się drużyny Trójek i Orłów. Od samego początku można było wyczuć ogromne napięcie towarzyszące temu meczowi. Zawodnicy zarówno jednej jak i drugiej drużyny rozpoczęli mecz z ogromnym animuszem. W miarę czasu zarysowała się przewaga rodziców z SP 82, czego wynikiem był set wygrany do 15 punktów. Wspaniałe akcje towarzyszyły nam również podczas drugiego i trzeciego seta. Obie drużyny zaaplikowały licznie zgromadzonym kibicom wspaniały pokaz gry w obronie i ataku. Pomimo ogromnego poświęcenia Trójek - drugi i trzeci set padł łupem Orłów. MVP otrzymał Karol Polanowski. Orły - Trójki 3-0 (25-15, 25-12, 25-11)

 

W niedzielę rano spotkały się na boisku drużyny Fairy Tail oraz Huragan 61. W pierwszym secie po początkowym prowadzeniu Huraganu zawodnicy FT wzięli się w garść, odrobili straty, wyszli na prowadzenie i nie oddali go do końca seta wygrywając 25:19. W drugim secie zawodnicy FT chyba zapomnieli, że z Huraganem nie ma żartów. Zawodnicy Huraganu walczyli do końca i wygrali set 29:27. W trzecim Huragan parł do przodu, niszcząc wszystkie przeszkody na swojej drodze. W czwartym secie impet Huraganu zaczął maleć z czego skorzystali zawodnicy FT i przebijając się przez gruzy i zniszczenia doprowadzili do tie-breaka. Początek należał do zawodników Huraganu, którzy objęli prowadzenie 7:3. Jednakże późniejsze błędy w rozegraniu i ataku oraz skuteczne bloki zawodników FT, doprowadziły do remisu, a następnie trzypunktowej przewagi której nie oddali już do końca, wygrywając cały mecz 3:2. MVP meczu został Przemysław Gielniak.

 

W niedzielne południe, spotkały się pod siatką Rakiety II i Wilki Północy. Połowa pierwszego seta była bardzo wyrównana, a obie drużyny zdobywały punkty niemalże na przemian. Rakiety II wyciągnęły jednak wnioski z kilku niepowodzeń i w drugiej połowie seta „wrzuciły wyższy bieg”, wygrywając ostatecznie 25:18. Drugi set, to pewna gra zagrywką w wykonaniu Rakiet, a zwłaszcza Magdaleny Sykut, która wykonała ich dwanaście pod rząd. W trzecim secie Rakietowcy od początku prowadzili i tak zostało już do końca. Mecz zakończył się wynikiem 3:0 (25:18; 25:11; 25:17). Wielkie brawa należą się Wilkom Północy za grę obronną. MVP spotkania Magdalena Sykut.

 

Pierwszy set Zmor z Kojotami rozpoczął się dość nerwowo z obu stron. Raz siatkarze z SP 85 kwestionowali zagranie przeciwników,  kolejnym razem drużyna SP 2 uważała, że przeciwnicy dotknęli siatki. Jednak wprawny i doświadczony sędzia już na starcie dał do zrozumienia, że kontroluje spotkanie. Pierwszy set był bardzo wyrównany, jednak to ataki zawodników Zmór były bardziej skuteczne. Set zakończył się ich wygraną do 19 punktów. W drugiej odsłonie ponownie umiejętne rozłożenie ataku na wszystkich zawodników w drużynie Zmor dało im dużą przewagę punktową. Przy stanie 14 do 4 Zmory dokonały zmiany. W tym momencie Kojoty rzuciły się do odrabiania strat. Dogonili przeciwników na 3 punkty ale przewaga była na tyle duża, że set zakończyli z 22 oczkami. Zwycięstwo Zmór w trzecim secie było zdecydowane. Kojoty wyraźnie osłabione w tym dniu nieobecnością swojego bombardiera; zdobyły w trzecim secie tylko 15 punktów. MVP meczu został Artur Kurkowski.

 

W pierwszym secie Nadmorskie Piranie wyszły na parkiet nieco zdekoncentrowane, dały się zaskoczyć bojowo nastawionym Lwom Gedanensis i zostały pożarte do 19. Po przerwie i uspokojeniu emocji Piranie pokazały, że też są wszystkożerne i odgryzły się w takim samym stosunku. Kolejne dwa sety były już pod (delikatną) kontrolą Piranii, które na początku odskakiwały na 2-3 punkty i odniosły zwycięstwo w setach do 22 i do 20. Ostatni set poza wygraną całego spotkania pozwolił na wyłonienie MVP (po 3 setach 2 zawodników zasługiwało na tytuł) i ostatecznie torbę prezentów odebrał zdobywca 24 punktów w całym spotkaniu, Piotr Skierkowski. Lwy-Piranie 1:3 (25-19,19-25,22-25,20-25)

 

W ostatnim meczu ósmej kolejki na przeciwko siebie stanął Dystrykt 12 i Neptun Orunia. Pierwsze piłki były nerwowe dla obu drużyn, ale sam set szedł punkt za punkt i obfitował w wiele obron oraz niezłej asekuracji. W połowie seta Dystrykt 12 minimalnie podupadł, aczkolwiek spokój mistrzów zaprocentował i szybko nadgonili stratę. W odpowiedzi Neptun zaprezentował bardzo ładną grę środkiem, czym zaskoczył nieco przeciwników i ostatkiem sił skrócił dystans punktowy w końcówce do 19-stu punktów.
Druga odsłona meczu to zdecydowany atak graczy z Oruni, chcących zyskać przewagę już na początku. Był to pojedynek środkowych, którzy „wbijali gwoździe" po obu stronach oraz festiwal bloków i obron. Wyrównana walka trwała do półmetka, kiedy to Dystrykt 12 zaczął budować mozolnie przewagę. Ewidentnie pomogły mu w tym błędy zagrywki przeciwników.
Końcówka to ponowna pogoń Neptuna, która zakończyła się fiaskiem.
Ostatnią szansą Neptuna, żeby przemóc dominację przeciwników, był kolejny set.
Początek to długie wymiany, które zaowocowały pięknymi obronami oraz skutecznymi blokami. Neptun bardzo dobrze wszedł w ten set, uzyskując nawet dwupunktową przewagę, a może to mistrzowie "witali się z gąską"? Tak czy inaczej, ostatecznie otrząsnęli się i znów objęli prowadzenie. Do drużyny Neptuna dodatkowo wdarła się nerwowość w końcówce i Dystrykt 12 odjechał nie dając sobie już wyrwać zwycięstwa. Słynny „czołg” ponownie zabrzmiał na sali. MVP został Wiktor Chełmiński.
Brawo za angażowanie i fantastyczny mecz obu drużyn. Neptun zostaje z 1 punktem i będzie musiał mocno powalczyć w kolejnych meczach, jeśli chce myśleć o grze w play-off. Dystrykt kontynuuje marsz po obronę mistrzostwa.

 

Chilli Squad - Muszkieterowie 1:3 (19:25, 25:20, 15:25, 20:25)
Orły SP82 - TRÓJKA 3:0 (25:15, 25:12, 25:11)
GreenGo Team - Rakiety I PSP 3:1 (18:25, 26:24, 25:18, 29:27)
Fairy Tail - Huragan 61 3:2 (25:19, 27:29, 23:25, 25:19, 15:10)
ZMORY - Kojoty 3:0 (25:22, 25:19, 25:15)
Suns SP14 - Super Team 47 3:0 (25:9, 25:23, 25:9)
Niedźwiedzie - Jastrzębie 3:1 (18:25, 25:14, 25:14, 25:23)
Rakiety II PSP - Wilki Północy 3:0 (25:18, 25:11, 25:17)
Kościuszkowcy - STO2 0:3 (18:25, 13:25, 21:25)
Dystrykt 12 - Neptun Orunia 3:0 (25:19, 25:23, 25:19)
Lwy Gedanensis - Nadmorskie Piranie 1:3 (25:19, 19:25, 22:25, 20:25)
Trzynastka - Ducky Fellows 2:3 (26:24, 16:25, 25:23, 18:25, 11:15)
Koniczynki - Vipers Team 1:3 (25:23, 20:25, 12:25, 23:25)
ZMORY+ - Polanki 0:3 (17:25, 17:25, 17:25)

Posted in alsr.