Mecz Zmory+ vs. Huragan 61 był pełen emocji. Żadna z drużyn nie pozwoliła doprowadzić do dużej przewagi. Zawodnicy byli cały czas skupieni, pilnowali się, by nie zrobić błędu. Zadziałał chyba prezent, który Zmory+ przekazały przeciwnikowi, lecz wcześniej uważnie przeczytały: książka jak okiełznać Huragan 61 i zamknąć go w malutkiej butelce. Rodzice z SP2 tak się zawzięli, tak się nadęli, że Huragan 61 z boiska w trzech setach zdmuchnęli. To ich pierwsze 3 punkty w tym sezonie! MVP meczu otrzymał Tomasz Mazur

W sobotni poranek w ramach dziewiątej kolejki drugiej fazy rozgrywek ALSR swoje spotkanie rozegrały drużyny Chilli Squad oraz Neptun Orunia. Pierwszy set od samego początku był dość wyrównany i obie drużyny szły łeb w łeb, lecz Neptun lepiej zniósł presję wyniku, wygrywając set 28:26. W drugim secie Chilli Squad szybko zapomniał o porażce z pierwszej partii i sukcesywnie wypracowywał sobie kilkupunktową przewagę. Na nieszczęście dla „Papryczek” Neptun obudził się w końcówce seta, doprowadzając do wyrównania. Dobra passa nie opuściła zawodników z Oruni do samego końca i ostatecznie Chilli Squad przegrał drugiego seta 23:25. Trzeci set przebiegał podobnie jak drugi, Chilli Squad wypracowało lekką przewagę punktową, lecz w końcówce seta znowu klasę pokazały Neptuny wygrywając 25:22. Wszyscy zawodnicy Neptun Orunia prezentowali wysoki poziom, a ostateczny wybór MVP padł na Piotra Gurdzińskiego.

W sobotę, w samo południe do walki przystąpiły drużyny GreenGo Team i STO 2. Pierwszy set bardzo dobrze otworzyli „Zieloni”, po znakomitych zagrywkach Roberta na tablicy pojawił się wynik 5:1, na co szybko zareagowali STO 2 prosząc o regulaminową przerwę. No i jak to zwykle bywa, każda seria kiedyś się kończy i inicjatywę przejęli zawodnicy ze szkoły przy Kartuskiej. Bardzo dobre ataki Piotra i Wiktora doprowadziły do stanu 13:14. Od tego momentu gra praktycznie toczyła się punkt za punkt do stanu 25:25. Końcówkę seta mniej nerwowo zagrali STO 2 i to oni cieszyli się z prowadzenia w meczu. Na drugi set zespoły wyszły jeszcze bardziej zmotywowane w niezmienionym składzie. W GreenGo prym nadal wiódł Robert, solidne punkty dokładał też Mateusz oraz Artur, po drugiej stronie siatki nadal Wiktor i Piotr oraz środkowy zbierali punkty dla swojej ekipy. Przy stanie 11:11 byliśmy świadkami najdłuższej i najładniejszej akcji meczu, którą wygrali GreenGo. Od tej chwili obserwowaliśmy równą walkę punkt za punkt, aż do momentu gdy na tablicy ukazał się wynik 14:17. Wkrótce jednak skuteczność ataku u „Zielonych” spadła, zaczęła się nieco nerwowa gra, kilka nieporozumień i drugi set także padł łupem STO 2 z wynikiem 22:25. W trzecim secie trwała równorzędna walka do stanu 10:10, lecz po znakomitych atakach środkiem i skrzydłami STO 2 odskoczyli na 4 punkty. Sytuacja na parkiecie przez pewien czas nie uległa zmianie, obserwowaliśmy ładne akcje z obu stron, jednak różnorodność zagrywki i wariantów rozegrania przechyliła szalę zwycięstwa na korzyść STO 2 i set skończył się wynikiem 20:25. MVP został Wiktor Adamik.

Na drugim boisku rozpoczął się mecz będący w centrum zainteresowania wszystkich ornitologów kochających siatkówkę. Orły skrzyżowały skrzydła z Jastrzębiami, co zapowiadało zaciętą walkę, jak to na drapieżne ptaki przystało. Przez pierwsze dwa sety oglądaliśmy jednak dominację Orłów, które wygrały kolejno do 17 i 11. W drugim secie długą serią wspaniałych zagrywek popisał się Karol Polanowski, na którą przeciwnicy nie mogli znaleźć skutecznego antidotum. Dopiero błąd Karola pozwolił na powrót do regularnej gry. W trzecim secie Jastrzębie ruszyły do boju, zachowując przy tym czujność w obronie. Mimo determinacji Jastrzębi przewaga praktycznie we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła była po stronie Orłów. Gdy na tablicy wyników pojawił się wynik 29:27 było jasne, że Orły mogą dopisać do tabeli 3 punkty za zasłużone zwycięstwo 3:0. MVP został wspomniany wcześniej Karol Polanowski, wyróżniający się zarówno w ofensywie, jak i w przyjęciu oraz obronie.

W sobotę o godz. 14:00 Dystrykt 12 podejmował drużynę Kojotów. Zwycięzcy poprzedniego sezonu zaczęli z wysokiego C, rozbijając w pierwszym secie przeciwników 25:14. Po takim otwarciu meczu w szeregi Dystryktu wkradło się chyba lekkie rozluźnienie, natomiast Kojoty postanowiły tanio skóry nie sprzedawać. Drugi i trzeci set to dość wyrównana walka, której wynik na swoją stronę przyciągnął jednak Dystrykt 12, wygrywając obie partie do 23, tym samym inkasując cenne 3 punkty. Zawodniczką meczu została rozgrywająca Dystryktu Aleksandra Boguszewska.

Takiego meczu nie spodziewał się nikt! Choć Kościuszkowcy wygrali pierwsze dwa sety, Super Team 47 nie poddał się bez walki. Uporem i determinacją, ku zaskoczeniu wszystkich, doprowadzili do remisu w setach 2:2. Kościuszkowcy udowodnili jednak, że zawsze walczą do końca, oraz że reguła kto nie wygrywa 3:0, przegrywa 2:3, nie zawsze regułą jest! MVP meczu została rozgrywająca zespołu Kościuszkowcy: Joanna Jaśko.

Obie drużyny tj.  Rakiety II oraz Ducky Fellows wyszły na spotkanie niesamowicie zmotywowane. Team Rakiet II przystąpił do spotkania szerokim 11-osobowym składem, natomiast zespół Ducky Fellows jedynie kompletną 6. Pierwszy set był bardzo wyrównany, praktycznie przez pierwszą jego połowę obie drużyny szły punkt za punkt, dopiero w końcówce świetne rozegrania i kilka trafionych ataków spowodowały przewagę Rakiet II i ostatecznie wygranie seta 25:20. Drugi set początek miał podobny do pierwszego, a gdy obie drużyny osiągnęły po 10 punktów Rakiety II przyspieszyły tempo i zdobyły kilkupunktową przewagę. Pod koniec seta sytuacja na boisku zmieniła się o 180 stopni. Ducky podnosiły praktycznie wszystkie piłki, a ataki zawodnika z nr 13 były stuprocentowo skuteczne i doprowadziły do wyniku 24:24. Końcówka nerwowa po obu stronach, ale to Rakiety II zachowały zimną krew i ostatecznie wygrały seta 28:26. Trzeci set od początku praktycznie biegł pod dyktando Rakiet II, aż do stanu 17:11, kiedy to wyraźnie rozluźnione straciły koncentrację pozwalając Ducky dojść do stanu 22:18. W końcówce rozgrywająca Rakiet II z nr 61 ponownie świetnie posyłała piłki do swoich atakujących, którzy mając czystą siatkę kończyli w polu przeciwnika. Set zakończył się wynikiem 25:19. MVP spotkania została Magda, rozgrywająca Rakiet  II, która dzisiaj praktycznie nie myliła się w rozegraniu, umożliwiając zamianę tych piłek na czyste punkty przez atakujących Rakiet II. Gratulacje dla obu drużyn za ładną walkę.

Drużyny Niedźwiedzi i Nadmorskich Pirani stawiły się w kompletnych składach i dobrych humorach. Mecz rozpoczął się spokojnie pewnym zwycięstwem Niedźwiedzi 25:18 i mogłoby się wydawać, że następne sety będą podobne, ale Piranie nie poddawały się i walczyły do końca, doprowadzając swoja drużynę do zwycięstwa w drugim secie z wynikiem 25:23. Na pochwałę zasługują obie drużyny, bo walka naprawdę była bardzo zacięta, a wyróżnili się Jacek Liedtke (Niedźwiedzie) i Piotr Skierkowski (Nadmorskie Piranie).Trzeci set rozpoczął się prowadzeniem Nadmorskich Piranii, a w zespole Niedźwiedzi nastał zimowy sen, ale na krótko, przebudzenie doprowadziło do remisu 10:10 i po bardzo dobrej grze rozgrywającej Krystyny Wojcieszek, Niedźwiedzie wyszyły na prowadzenie, tym samym wygrywając trzeciego seta. Czwarty set to już popis obu drużyn, bardzo zacięta i emocjonująca końcówka spotkania; Niedźwiedzie zachowały więcej zimnej krwi doprowadzając ostatecznie swój zespół do zwycięstwa. MVP spotkania została Krystyna Lorkowska Wojcieszek.

Drugi dzień zmagań 9 kolejki ALSR rozpoczął się od starcia drużyn, które w poprzednich rozgrywkach uplasowały się na 3 (Rakiety) i 4 miejscu (Suns SP14). Zespoły prezentowały bojowe nastroje, a licznie zgromadzeni kibice oczekiwali od współczesnych wojowników widowiska na najwyższym poziomie. W pierwszym secie można było zauważyć dużą nerwowość w poczynaniach jednej i drugiej drużyny, prym wiedli głównie zagrywający - piłka niczym gorący kartofel odbierana była z wielkim trudem, ale akcje kończone przez pewnych atakujących. Żadna z drużyn nie zdołała zbudować większej przewagi, a rywalizacja toczyła się punkt za punkt - niczym rzymscy gladiatorzy zadający sobie ciosy w rytm regularnie wybijanego dźwięku z bębna kibiców Sunsów. Ton poczynaniom swoich drużyn w tym secie nadawali Arkadiusz Kuśmider z Sunsów i Michał Kocbuch z Rakiet. Ostatecznie pierwszy set wygrała drużyna Rakiet po atomowym ataku kapitana - Radosława Pacyńskiego. Drugi set rozpoczął się podobnie jak poprzedni, jednak od stanu 4:4 kilkupunktową przewagę osiągnęła drużyna Suns, prowadząc w pewnym momencie nawet 11:7. Pogoń Rakiet była skuteczna i doprowadziła do wyniku 14:14, co podłamało Sunsy i szala przechyliła się na drugą stronę 22:17 dla drużyny ze szkoły Pozytywnej. Po raz kolejny w tym meczu nastąpił zwrot akcji i drużyna Suns odrobiła straty, a nawet wyszła na prowadzenie mając piłkę setową przy stanie 23:24. W końcówce seta nerwy bardziej na wodzy utrzymali zawodnicy Rakiet, a piłkę setową wygrali dzięki znakomitej zagrywce Rafała Bartelika. Drugi set zakończył się wynikiem 26:24 dla drużyny Rakiet. Niejedna drużyna w tym momencie mogłaby się załamać - jednak nie drużyna ze Szkoły Podstawowej nr 14. Początek trzeciej odsłony zmagań dostarczył kibicom ponownie wielkich emocji i zwrotów akcji. Początkowe prowadzenie Rakiet (największa przewaga 9:5) została zniwelowana przy stanie 10:10. Punkt za punkt walka toczyła się do stanu 17:17. W końcówce seta więcej sił zachowała jednak drużyna Rakiet skrupulatnie budując przewagę i ostatecznie wygrywając seta 25:19, a mecz Rakiety zakończyły atakiem środkiem Grzegorza Czaickiego i heroicznej, niestety nieudanej, obronie zawodników Sunsów. Po ostatnim gwizdku drużyny podziękowały sobie za grę, a zawodnikiem meczu został Rafał Bartelik. Obie drużyny udowodniły, że pomimo olbrzymiej stawki meczu można rozegrać zawody w przyjaznej atmosferze i pomimo wyrównanego spotkania, pokazać tylko pozytywne emocje. Oby więcej takich spotkań!

Początek meczu pomiędzy drużyną Wilków Północy, a Fairy Tail był bardzo wyrównany, jednak drużyna Fairy Tail bardzo szybko doprowadziła do kilkupunktowej przewagi i do końca seta nie pozwoliła odebrać sobie zwycięstwa. Bardzo dobre przyjęcie pozwoliło kończyć każdą akcję, zdobywając punkt i ostatecznie pierwszy set wygrać 25:14. Również początek drugiego seta zapowiadał wyrównaną walkę, ale i tym razem drużyna Fairy Tail szybko zebrała siły i przejęła całkowicie kontrolę nad przebiegiem gry. Wilki próbowały wybić z rytmu przeciwników, wykorzystując dwie przerwy, ale już nic nie było w stanie powstrzymać drużyny Fair Tail i utrzymać dziesięciopunktowej przewagi. W trzecim secie obydwie drużyny wyszły na boisko bardzo zmotywowane i na początku walczyły punkt za punkt. Długo nie trzeba było czekać, bo drużyna Fairy Tail „odpaliła silniki” i szybko wypracowała kilkupunktowe prowadzenie, którego nie pozwoliła odebrać sobie do samego końca. Ostatecznie trzeci set zakończył się identycznym wynikiem jak set pierwszy, 25:14. Trzy punkty powędrowały na konto Fairy Tail, a MVP spotkania został Marek Zadroga.
Wielkie brawa dla obydwu drużyn za grę fair play. Zarówno drużyna Fairy, jak i Wilków przyznawały się do błędów i oddały punkty przeciwnikom.

Już po rozgrzewce widać było, że drużyny Zmory i Muszkieterowie solidnie się przygotowały do tego meczu. Pełne skupienie, skuteczne ataki i precyzyjne zagrywki, wszystko aby wygrać.

Pierwszy set ciekawy, widać było walkę po obu stronach, długie akcje, punkt za punkt. W pewnym momencie Zmorom udało się uzyskać większą przewagę, jednak Muszkieterowie szybko odrobili stratę, wygrywając ten set. Początek drugiego należał do Muszkieterów, Zmory zasnęły, potem próbowały nadrobić stracone punkty, jednak pogoń była nieudana. Trzeci set również należał do Muszkieterów , po stronie Zmor było za dużo błędów, więc przeciwnicy szybko doprowadzili do dużej przewagi. Wprawdzie obserwowaliśmy pogoń rodziców z SP 2, jednak ta była za późno. Muszkieterowie skończyli mecz z wynikiem 3:0, a MVP otrzymała Katarzyna Brzostowska -Głuszak.

Na mecz Polanki vs. Trzynastka, zawodnicy tych pierwszych wyszli zupełnie bez koncentracji, myśleli chyba jeszcze o zielonej trawce. Trzynastka wykorzystała ten fakt i bez swoich błędów łatwo wygrała pierwszy set. Po przerwie chłopaki z Polanek naprawili swoje błędy i „wrócili” na boisko, za to Trzynastka zaczęła się mylić. Tak było już do końca całego meczu, wygranego ostatecznie 3:1 przez Polanki, mimo braku jednego zawodnika, który doznał kontuzji. Zawodnikiem MVP meczu został Artur Zamkowski, który był bardzo skuteczny w ataku oraz zagrywce.

Niezwykłe widowisko zaserwowały nam drużyny Lwów Gedanensis i Vipers Team. Chociaż Lwy wbiegły na boisko niemal prosto z ulicy, dość gładko wygrały pierwsze dwa sety (25:20 i 25:13). I kiedy wydawało się, że trzeci set będzie formalnością, Żmije ruszyły do kontrataku, wygrywając po zaciekłej walce dwa kolejne sety (25:23, 25:23). W ostatecznym piątym secie było wszystko - widowiskowe ataki, niesamowite odbiory, długie wymiany i przede wszystkim, kilkukrotne zmiany prowadzących. Ostatecznie po doprowadzającym widownię i zawodników do zawału tie-break’u wygrały Lwy 16:14. MVP został kapitan Lwów - Łukasz, za wszechstronność i niemal pozbawioną błędów grę.

Posted in alsr.