Podsumowanie XI kolejki sezonu 2018/2019

Pierwszy set meczu Super Team 47 vs. Kojoty rozpoczął się bardzo spokojnie, obie drużyny szły punkt za punkt do jego połowy. Przy stanie 8:7 dla Kojotów, podczas blokowania ataku zawodnika Super Team, doszło do kontuzji jednego z blokujących drużyny Kojotów. Tomasz doznał skręcenia stawu skokowego i musiał opuścić boisko. Osłabione Kojoty, dla których obecny sezon to pasmo kontuzji w drużynie, próbowały w dalszej części seta dotrzymać tempa przeciwnika, ale bezskutecznie, przegrali go 19:25. Początek drugiego seta przebiegał podobnie jak w pierwszym, jednak później Super Team wypracował kilkupunktową przewagę. W końcówce Kojoty zaczęły odrabiać straty, ale 6-punktowa przewaga była zbyt duża i udało im się zdobyć tylko 21 punktów. Trzeci set po wyrównanym początku, zaczął przechylać się na korzyść Kojotów do stanu 11:6, lecz seria błędów odwróciła sytuację i Super Team zdobył 7 punktów z rzędu. Kilkupunktowa przewaga Super Team utrzymała się już do końca i set zakończył się wynikiem 25:22, a całe spotkanie - wynikiem 3:0 dla Super Team. MVP otrzymał Michał Szypszak.

Jak w większości porannych spotkań, tak i w meczu Nadmorskich Piranii z Koniczynkami pierwszy set przebiegał pod znakiem walki o uzyskanie energii tak potrzebnej do przetrwania pięknie zapowiadającego się dnia. Celebrując przypadający na dzisiaj "Dzień pozytywnego myślenia" obie drużyny do końca wierzyły w sukces w tak wyrównanym secie, który ostatecznie padł łupem Piranii (25:23). Zarówno drugi, jak i trzeci set to riposta "zieleninek", które uzyskały przewagę w meczu, wychodząc na prowadzenie w setach 2:1. Czwarty set to już wygrana "rybek" (26:24), które doprowadziły do tie-breaka, czym wywołały dużo uśmiechu na twarzach zawodników na widowni czekających na swój mecz. Powód był prosty, spotkanie przejdzie do historii ALSR jako jeden z najdłuższych i pozostanie w pamięci na długo. Tie-break rozpoczął się od przewagi Koniczynek (6:1), w końcówce drapieżne Piranie mocno przycisnęły i wydarły zwycięstwo (15:13). Pokusić się można o stwierdzenie, że z rana nawet rybkom dobra Koniczynka nie zaszkodzi, co potwierdzi z pewnością Pani dietetyk z ProFizjo obecna tego dnia na turnieju. MVP otrzymał Rafał Wiśniewski.

Oba zespoły - Wilki Północy i Trzynastka - przystąpiły do spotkania bardzo skoncentrowane. Jedna drużyna korzystała z rad trenerów obecnych na sali, natomiast druga chwilę przed meczem zadzwoniła po cenne wskazówki do swojego mentora (istnieje dokumentacja fotograficzna).
W pierwszym secie mimo mobilizacji drużyna Wilków Północy musiała uznać wyższość zawodników Trzynastki. Trzynastka, po serii zagrywek Justyny, która była w tym czasie na boisku jedyną kobietą, uzyskała kilkupunktową przewagę i do końca już kontrolowała przebieg pierwszej partii pewnie zwyciężając 25:13. Porażka w pierwszym secie obudziła Wilki i oglądaliśmy piękną walkę punkt za punkt. W końcówce bardzo skupione Wilki po efektownym bloku swojego zawodnika zwyciężyły 25:22. Zatem zawodnicy z SP nr 45 doprowadzili do remisu 1:1 w setach. W trzecim secie, podobnie jak w drugim, zawodnicy obu drużyn dzielnie walczyli o każdą piłkę, a wynik zmieniał się raz na korzyść Wilków, a raz Trzynastki. Tym razem jednak w końcówce więcej opanowania pokazali zawodnicy Trzynastki i to oni zwyciężyli, dając przeciwnikowi zdobyć tylko 22 punkty. Ostatni set to już zdecydowane prowadzenie Trzynastki, która kontrolowała grę od samego początku i pewnie zwyciężyła set 25:13. MVP spotkania wybrana została zawodniczka z nr 92  Justyna Frańczak.

W sobotnie południe na sali przy Azaliowej zmierzyły się drużyny: czerwone jak serce Chilli Squad i niebiescy jak niebo Kościuszkowcy. Pierwszy set zapowiadał niezłe widowisko i tak było, obie drużyny w dobrych humorach, zapalone do walki praktycznie nie popełniały błędów, a gra była zawzięta z niewielką przewagą punktową Kościuszkowców. Papryczki goniły rywala i przy końcówce seta doprowadziły do remisu i delikatnej przewagi. Jednak zawzięta obrona i paląca moc „czerwonych" osłabła i ostatecznie pierwszy set wygrali „niebiescy". Drugi set to mocne zagrywki zarówno z jednej jak i drugiej strony. Gra stabilna do momentu, kiedy Kościuszkowcy wzięli czas. Wydawać by się mogło, że rozreguluje to przeciwnika, jednak czerwone warzywka odskoczyły aż o 7 punktów od błękitu nieba. Przełomowym momentem gry była akcja zawodnika, Pawła Kolana, który "wbił gwóźdź" w trzeci metr boiska, Papryczki jakby straciły jędrność i nie piekły już tak bardzo, drugi czas dla drużyny Kościuszkowców okazał się na tyle rozpraszający, że kolejny set powędrował na korzyść niebieskich. Trzeci set potwierdziły dominację Kościuszkowców, ten również powędrował na ich konto. MVP spotkania została rozgrywająca Małgorzata Wysocka.

Mecz Green Go Team vs. Neptun Orunia, to starcie o miejsca 7-8 przed play-off. Obie drużyny przed spotkaniem były bardzo skoncentrowane, wszak wygrywając można trafić na teoretycznie łatwiejszego przeciwnika w kolejnej rundzie. Początek pierwszego seta to spokojna gra i badanie przeciwnika z lekką przewagę Green Go Teamu. W drugiej części seta chyba ktoś wrzucił do oceanu Neptuna kabel pod wysokim napięciem, bo zawodnicy z Orunii stanęli jak rażeni prądem. "Zieloni" zdobywali z łatwością punkty i spokojnie wygrali seta do 17. W drugim secie Neptun nie otrząsnął się jeszcze po szoku elektrycznym, a nawet zakopał się po kolana w dnie swojego oceanu, ponieważ Green Go Team prawie z każdej akcji zdobywały punkt, dając przecinkowi zdobyć ich tylko 14. W przerwie przed trzecim setem zadzwonił chyba sam bóg Neptun, bo Orunia w końcu zaczęła grać z większą energią. Zawodnicy Green Go Team trochę rozluźnieni dali się zdominować i musieli gonić wynik. Przy stanie 23:17 dla Neptuna, "zieloni" zdobyli aż 5 punktów z rzędu, co doprowadziło do nerwowości na boisku. Zawodnicy ze szkoły przy ul. Hoene nie dali jednak wydrzeć sobie zwycięstwa, wygrywając 25:22. Kibice myśleli, że czwarty set będzie przełomowy i mecz stanie się zacięty, dojdzie do wyrównania setów. Niestety wróciły demony z seta drugiego i Green Go Team szybko osiągnął przewagę w ataku, zagrywce, a nieliczne ataki Oruni bronili jak w transie. Set zakończył się wynikiem 25:13. MVP otrzymał Artur Majdan.

W meczu Trójka vs. Niedźwiedzie, ci pierwsi plan mieli taki: "Aby wygrać, musimy grać na trzy – nazwa zobowiązuje”. W pierwszym secie, do 8 punktów, walka była wyrównana, jednak później Niedźwiedzie "poczuły pismo nosem”, z gniewu zaryczały i wygrały go 25:15. Drugi set bardzo wyrównany, jednak ponownie zakończony zwycięstwem Niedźwiedzi wynikiem 25:21. Trzeci set był już pod dyktando rozgniewanych i głodnych miśków. Obudzone w środku zimy leśne zwierzaki zakończyły set w wynikiem 25:14. MVP meczu została Krystyna Wojcieszek, bardzo sympatyczna Niedźwiedzia mama.

W meczu o mistrzostwo grupy H spotkały się drużyny Polanki i Fairy Tail. Stawka meczu gwarantowała wielkie emocje. Pierwszy set to 25:18 dla Fairy Tail, drugi - taki sam stosunek punktów lecz dla Polanek. W trzecim secie, do stanu 14:13 - drużyny szły łeb w łeb, kiedy to zespół Polanek zupełnie oddał pole walki, przegrywając 14:25. Set czwarty to od początku dominacja Magów, którzy pewnie go wygrywają 25:18, zajmując pierwsze miejsce w grupie. Brawa należą się dla znakomicie grającej całej drużyny, a zwłaszcza dla Królowej Środka Pola - Marysi Waleńskiej, która zostaje MVP meczu.

W meczu Orły vs. Vipers Team, na początku to ci drudzy byli bardziej zdeterminowani. Wyszli zdecydowani i wszystko im wychodziło. Prowadzili niemal cały set. Orłom trudno się grało, brakowało odbioru, a za tym i wystawy oraz ataków. Wydawało się ze los seta jest przesądzony na korzyść Vipersów, jednak Orły pokazały w końcówce, że nie z nimi te numery i wygrały go 25:23. Kolejne sety to poukładana gra Orłów i coraz mniej wiary w zwycięstwo po stronie Vipersów. Kolejny set zakończył się wynikiem 25:18, a ostatni Vipersi przegrali już do 13. Najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany Karol Polanowski z uwagi na bardzo skuteczną zagrywkę i ataki.

Niedzielny poranek to jednak nie piątek 13-go. Ducky Fellows stanęły naprzeciw Zmorom+ i od pierwszej piłki chwyciły byka za rogi, wygrywając pierwszego seta 25:16. W drugim secie Zmory+ wystawiły pazury, jednak od stanu 19:19, to Kaczki pokazały kto ma i znosi większe jaja, wygrywając go 25:23. W trzecim secie Kaczki nie oddały prowadzenia ani na chwilę, a przeciwnikom pozwoliły zdobyć tylko 18 punktów. Na podkreślenie zasługuje tradycyjny prezent od Zmor+, tym razem była to "Kaczka w potrawce", oraz oczywiście fenomenalna atmosfera meczu podgrzewana muzyką, słynnymi "Kaczuchami". Obie drużyny w trakcie rywalizacji o każdy punkt ani na chwilę nie zapomniały o przyjacielskim i rodzinnym charakterze naszych rozgrywek. Czapki z głów. MVP został Paweł Allaburda

Stawką meczu Zmory vs. Suns SP 14 było lepsze rozstawienie do fazy play-off, gdzie wygrany zdobywa piąte, a przegrany szóste miejsce po fazie grupowej. Widowisko było na bardzo wysokim poziomie sportowym. Przebieg każdej partii niemal identyczny. Wspaniała walka punkt za punkt do połowy każdego seta. Jednak, gdy dochodziło do końcówek wyraźną przewagę uzyskiwali Sunsi. Wspaniałą dyspozycję w tym dniu zaprezentował Arkadiusz Kuśmider. Z ogromnym polotem dzielił piłki na prawo i lewo, gubiąc blok Zmór. Niesamowitymi atakami popisywali się m.in. Marcin Gorlikowski, Marek Wieruszewski i Krzysztof Bona, siejąc popłoch po drugiej stronie siatki. MVP otrzymał Arkadiusz Kuśmider.

Niedzielny mecz pomiędzy Jastrzębiami, a Lwami Gedanensis patrząc na tabelę, zapowiadał się na wyrównane spotkanie. Obie drużyny przystąpiły do niego z chęcią wygranej, chociaż drużyna Lwów liczyła jedynie pięcioro zawodników. Fakt ten chyba uśpił Jastrzębie, bo dały się zaskoczyć i na początku seta przegrywały 1:4. Nie trwało to jednak długo, bo szybko się zmobilizowały, doprowadzając do remisu 6:6, a następnie serią kąśliwych zagrywek wyszły na bezpieczne prowadzenie 12:7. Skuteczny atak Lwów w końcu przerwał serwis Jastrzębi, ale tylko na jedno przejście. Tym razem piłkę do gry wprowadził kapitan Jastrzębi, Michał i robił to tak skutecznie, że stał w polu zagrywki aż do stanu 22:8! To już było zbyt dużo na odrobienie strat i ostatecznie set zakończył się wynikiem 25:10. Drugi set miał niemal identyczny początek jak poprzedni. Na prowadzenie wyszły Lwy prowadząc już 10:5.Trwało to do czasu, gdy na zagrywce u Jastrzębi pojawił się ponownie Michał, doprowadzając wynik do remisu. Tym razem Lwy w porę wzięły czas,  dzięki czemu nie dały się tak zaskoczyć jak w pierwszej partii. Dalsza cześć seta przebiegała już wyrównanie, dając to prowadzenie raz jednej raz drugiej drużynie. Przy stanie 24:21 dla Lwów, kiedy wygranego seta mieli na wyciągnięcie ręki, stracili po kolei pięć punktów i ostatecznie go przegrali 24:26. Początek trzeciej partii to nieomalże kopia drugiego seta. Lwy wychodzą na kilkupunktowe prowadzenie, by dać się dogonić na 10:10. Najwyraźniej Jastrzębie nauczone drugim setem nie dały się znowu zdekoncentrować i spokojnie kontrolowały przebieg, jak się okazało, ostatniego seta. W końcówce partii kapitan drużyny Jastrzębi kontynuował skuteczną zagrywkę, zdobywając tym samym nagrodę najlepszego zawodnika meczu. Trzecia partia zakończona wynikiem 25:19 dla Jastrzębi. MVP meczu otrzymał Michał Kasprzycki, kapitan drużyny.

Do meczu STO 2 vs. Muszkieterowie, obie drużyny przystąpiły bardzo skoncentrowane. Walka w pierwszym secie trwała punkt za punkt. Dopiero przy stanie 15:15 Muszkieterom udało się odskoczyć na kilka punktów, co pozwoliło im wygrać set do 20. Przegrana była dla STO 2 niczym zimny prysznic. Drugi set zaczął się od wyraźnego prowadzenia STO 2. Skuteczna zagrywka, blok i wygrana 25:10. To dodało dużej pewności zespołowi. Kolejne dwa sety to kontynuacja skutecznej gry całego zespołu STO 2. Utrudniająca życie przeciwnikowi zagrywka, bardzo dobra obrona, szybkie rozegranie i skuteczne ataki przyczyniły się do wygranej trzeciego seta do 17, a czwartego do 15. MVP meczu otrzymała Edyta Woźny.

W niedzielne popołudnie rozegrał się mecz pomiędzy Huraganami 61, a Rakietami ll. W pierwszym secie Huragany 61 przejęły inicjatywę, odskakując na kilka punktów i wygrywając go 25:18. W drugim secie na początku drużyny szły „łeb w łeb", ale coś nie tak wystrzeliło w Rakietach II, nastąpiła jakaś awaria i Huragany 61 siłą wiatru odskoczyli na sześć punktów, wygrywając drugiego seta wynikiem 25:19. W trzecim secie była walka o każdy punkt Rakiety; ll bardzo mocno się broniły, ale to Huragany 61 zachowały zimną krew. Set zakończył się wygraną Huraganów 61 25:23. MVP meczu został Tomasz Kępowicz.

W hicie kolejki spotkały się drużyny: Rakiety I oraz Dystrykt 12. Oba zespoły wyszły na boisko skoncentrowane. Pierwszy set dobrze rozpoczęli zawodnicy Rakiet I, wychodząc na prowadzenie 7:2. Jednakże później błędy popełniane w przyjęciu oraz w rozegraniu pozwoliły zawodnikom Dystryktu 12 odrobić stratę i wyjść na prowadzenie, którego nie oddali do końca seta. Drugi set to już wymiana ciosów punkt za punkt. Mniej błędów popełniły Rakiety I i to zawodnicy tej drużyny cieszyli się ze zwycięstwa. Trzeci i czwarty set to dalsza wymiana ciosów - ataki z drugiej linii, wybloki, asekuracje - to wszystko sprawiało, że mecz oglądało się z przyjemnością. Obrońcy tytułu pokazali po raz kolejny, że nieprzypadkowo są aktualnymi mistrzami wygrywając również kolejno trzeci i czwarty set. MVP meczu został Grzegorz Boguszewski.

Super Team vs. Kojoty - 3:0 (25:18, 25:21, 25:22)
Nadmorskie Piranie-Koniczynki - 3:2 (25:23; 23:25; 26:28; 26:24; 15:13)
Wilki Północy vs. Trzynastka - 3:1 (13:25:13, 25:22, 25:22, 25:13)
Kościuszkowcy vs. Chilli - 3:0 (27:25; 25:23; 25:18)
GreengoTeam vs. Neptun Orunia – 3:1 (25:17; 25:14; 22:25; 25-13)
Niedźwiedzie vs. Trójka - 3:0 (25:15; 25:21; 25:14)
Fairy Tail-Polanki - 3:1 (25:18; 18:25; 25:14; 25:18)
Orły vs. Vipers Team – 3:0 (25:23; 25:18; 25:13)
Ducky Fellows vs. Zmory+ - 0:3 (25:16; 25:23; 25:18)
Suns SP 14 vs. Zmory – 3:0 ( 25:19; 25:15; 25:19)
Jastrzębie vs. Lwy – 3:0 (25:10, 26:24, 25:19)
STO 2 vs. Muszkieterowie - 3:1 (20:25; 25:10; 25:17; 25:15)
Huragany vs. Rakiety ll - 3:0  (25:20; 25:18; 25:23)
Dystrykt 12 vs. Rakiety I - 3:1 (25:14; 20:25; 25:20; 25:23)

Dziesiąta kolejka okiem obserwatorów z Grupy Wsparcia ALSR

Sobota 26.01.19

godz. 10.00

Pierwszy mecz dziesiątej kolejki nie zapowiadał się ciekawie, gdyż naprzeciwko siebie stanęły Kojoty – wicemistrz poprzedniego sezonu i Chilli Squad - kilkanaście miejsc dalej. Już początek meczu można było skwitować „bić faworyta” i pierwszy set zakończył się wynikiem 25 do 20 dla Papryczek. Drugi set to skuteczne kąsanie Kojotów doprowadzające do wyniku 10:5, ale chyba była to za ostra „potrawa', gdyż Papryczki powróciły do gry, doprowadzając do remisu 12:12. Dalsza część seta to już punkt za punkt i ostatecznie 25:21 dla

Continue reading

Kolejka IX w oczach obserwatorów (12-13.01.2019)

Mecz Zmory+ vs. Huragan 61 był pełen emocji. Żadna z drużyn nie pozwoliła doprowadzić do dużej przewagi. Zawodnicy byli cały czas skupieni, pilnowali się, by nie zrobić błędu. Zadziałał chyba prezent, który Zmory+ przekazały przeciwnikowi, lecz wcześniej uważnie przeczytały: książka jak okiełznać Huragan 61 i zamknąć go w malutkiej butelce. Rodzice z SP2 tak się zawzięli, tak się nadęli, że Huragan 61 z boiska w trzech setach zdmuchnęli. To ich pierwsze 3 punkty w tym sezonie! MVP meczu otrzymał Tomasz Mazur

W sobotni poranek w ramach dziewiątej kolejki drugiej fazy rozgrywek ALSR swoje spotkanie rozegrały drużyny Chilli Squad oraz Neptun Orunia. Pierwszy set od samego początku był dość wyrównany i obie drużyny szły łeb w łeb, lecz Neptun lepiej zniósł presję wyniku, wygrywając set 28:26. W drugim secie Chilli Squad szybko zapomniał o porażce z pierwszej partii i sukcesywnie wypracowywał sobie kilkupunktową przewagę. Na nieszczęście dla „Papryczek” Neptun obudził się w końcówce seta, doprowadzając do wyrównania. Dobra passa nie opuściła zawodników z Oruni do samego końca i ostatecznie Chilli Squad przegrał drugiego seta 23:25. Trzeci set przebiegał podobnie jak drugi, Chilli Squad wypracowało lekką przewagę punktową, lecz w końcówce seta znowu klasę pokazały Neptuny wygrywając 25:22. Wszyscy zawodnicy Neptun Orunia prezentowali wysoki poziom, a ostateczny wybór MVP padł na Piotra Gurdzińskiego.

W sobotę, w samo południe do walki przystąpiły drużyny GreenGo Team i STO 2. Pierwszy set bardzo dobrze otworzyli „Zieloni”, po znakomitych zagrywkach Roberta na tablicy pojawił się wynik 5:1, na co szybko zareagowali STO 2 prosząc o regulaminową przerwę. No i jak to zwykle bywa, każda seria kiedyś się kończy i inicjatywę przejęli zawodnicy ze szkoły przy Kartuskiej. Bardzo dobre ataki Piotra i Wiktora doprowadziły do stanu 13:14. Od tego momentu gra praktycznie toczyła się punkt za punkt do stanu 25:25. Końcówkę seta mniej nerwowo zagrali STO 2 i to oni cieszyli się z prowadzenia w meczu. Na drugi set zespoły wyszły jeszcze bardziej zmotywowane w niezmienionym składzie. W GreenGo prym nadal wiódł Robert, solidne punkty dokładał też Mateusz oraz Artur, po drugiej stronie siatki nadal Wiktor i Piotr oraz środkowy zbierali punkty dla swojej ekipy. Przy stanie 11:11 byliśmy świadkami najdłuższej i najładniejszej akcji meczu, którą wygrali GreenGo. Od tej chwili obserwowaliśmy równą walkę punkt za punkt, aż do momentu gdy na tablicy ukazał się wynik 14:17. Wkrótce jednak skuteczność ataku u „Zielonych” spadła, zaczęła się nieco nerwowa gra, kilka nieporozumień i drugi set także padł łupem STO 2 z wynikiem 22:25. W trzecim secie trwała równorzędna walka do stanu 10:10, lecz po znakomitych atakach środkiem i skrzydłami STO 2 odskoczyli na 4 punkty. Sytuacja na parkiecie przez pewien czas nie uległa zmianie, obserwowaliśmy ładne akcje z obu stron, jednak różnorodność zagrywki i wariantów rozegrania przechyliła szalę zwycięstwa na korzyść STO 2 i set skończył się wynikiem 20:25. MVP został Wiktor Adamik.

Na drugim boisku rozpoczął się mecz będący w centrum zainteresowania wszystkich ornitologów kochających siatkówkę. Orły skrzyżowały skrzydła z Jastrzębiami, co zapowiadało zaciętą walkę, jak to na drapieżne ptaki przystało. Przez pierwsze dwa sety oglądaliśmy jednak dominację Orłów, które wygrały kolejno do 17 i 11. W drugim secie długą serią wspaniałych zagrywek popisał się Karol Polanowski, na którą przeciwnicy nie mogli znaleźć skutecznego antidotum. Dopiero błąd Karola pozwolił na powrót do regularnej gry. W trzecim secie Jastrzębie ruszyły do boju, zachowując przy tym czujność w obronie. Mimo determinacji Jastrzębi przewaga praktycznie we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła była po stronie Orłów. Gdy na tablicy wyników pojawił się wynik 29:27 było jasne, że Orły mogą dopisać do tabeli 3 punkty za zasłużone zwycięstwo 3:0. MVP został wspomniany wcześniej Karol Polanowski, wyróżniający się zarówno w ofensywie, jak i w przyjęciu oraz obronie.

W sobotę o godz. 14:00 Dystrykt 12 podejmował drużynę Kojotów. Zwycięzcy poprzedniego sezonu zaczęli z wysokiego C, rozbijając w pierwszym secie przeciwników 25:14. Po takim otwarciu meczu w szeregi Dystryktu wkradło się chyba lekkie rozluźnienie, natomiast Kojoty postanowiły tanio skóry nie sprzedawać. Drugi i trzeci set to dość wyrównana walka, której wynik na swoją stronę przyciągnął jednak Dystrykt 12, wygrywając obie partie do 23, tym samym inkasując cenne 3 punkty. Zawodniczką meczu została rozgrywająca Dystryktu Aleksandra Boguszewska.

Takiego meczu nie spodziewał się nikt! Choć Kościuszkowcy wygrali pierwsze dwa sety, Super Team 47 nie poddał się bez walki. Uporem i determinacją, ku zaskoczeniu wszystkich, doprowadzili do remisu w setach 2:2. Kościuszkowcy udowodnili jednak, że zawsze walczą do końca, oraz że reguła kto nie wygrywa 3:0, przegrywa 2:3, nie zawsze regułą jest! MVP meczu została rozgrywająca zespołu Kościuszkowcy: Joanna Jaśko.

Obie drużyny tj.  Rakiety II oraz Ducky Fellows wyszły na spotkanie niesamowicie zmotywowane. Team Rakiet II przystąpił do spotkania szerokim 11-osobowym składem, natomiast zespół Ducky Fellows jedynie kompletną 6. Pierwszy set był bardzo wyrównany, praktycznie przez pierwszą jego połowę obie drużyny szły punkt za punkt, dopiero w końcówce świetne rozegrania i kilka trafionych ataków spowodowały przewagę Rakiet II i ostatecznie wygranie seta 25:20. Drugi set początek miał podobny do pierwszego, a gdy obie drużyny osiągnęły po 10 punktów Rakiety II przyspieszyły tempo i zdobyły kilkupunktową przewagę. Pod koniec seta sytuacja na boisku zmieniła się o 180 stopni. Ducky podnosiły praktycznie wszystkie piłki, a ataki zawodnika z nr 13 były stuprocentowo skuteczne i doprowadziły do wyniku 24:24. Końcówka nerwowa po obu stronach, ale to Rakiety II zachowały zimną krew i ostatecznie wygrały seta 28:26. Trzeci set od początku praktycznie biegł pod dyktando Rakiet II, aż do stanu 17:11, kiedy to wyraźnie rozluźnione straciły koncentrację pozwalając Ducky dojść do stanu 22:18. W końcówce rozgrywająca Rakiet II z nr 61 ponownie świetnie posyłała piłki do swoich atakujących, którzy mając czystą siatkę kończyli w polu przeciwnika. Set zakończył się wynikiem 25:19. MVP spotkania została Magda, rozgrywająca Rakiet  II, która dzisiaj praktycznie nie myliła się w rozegraniu, umożliwiając zamianę tych piłek na czyste punkty przez atakujących Rakiet II. Gratulacje dla obu drużyn za ładną walkę.

Drużyny Niedźwiedzi i Nadmorskich Pirani stawiły się w kompletnych składach i dobrych humorach. Mecz rozpoczął się spokojnie pewnym zwycięstwem Niedźwiedzi 25:18 i mogłoby się wydawać, że następne sety będą podobne, ale Piranie nie poddawały się i walczyły do końca, doprowadzając swoja drużynę do zwycięstwa w drugim secie z wynikiem 25:23. Na pochwałę zasługują obie drużyny, bo walka naprawdę była bardzo zacięta, a wyróżnili się Jacek Liedtke (Niedźwiedzie) i Piotr Skierkowski (Nadmorskie Piranie).Trzeci set rozpoczął się prowadzeniem Nadmorskich Piranii, a w zespole Niedźwiedzi nastał zimowy sen, ale na krótko, przebudzenie doprowadziło do remisu 10:10 i po bardzo dobrej grze rozgrywającej Krystyny Wojcieszek, Niedźwiedzie wyszyły na prowadzenie, tym samym wygrywając trzeciego seta. Czwarty set to już popis obu drużyn, bardzo zacięta i emocjonująca końcówka spotkania; Niedźwiedzie zachowały więcej zimnej krwi doprowadzając ostatecznie swój zespół do zwycięstwa. MVP spotkania została Krystyna Lorkowska Wojcieszek.

Drugi dzień zmagań 9 kolejki ALSR rozpoczął się od starcia drużyn, które w poprzednich rozgrywkach uplasowały się na 3 (Rakiety) i 4 miejscu (Suns SP14). Zespoły prezentowały bojowe nastroje, a licznie zgromadzeni kibice oczekiwali od współczesnych wojowników widowiska na najwyższym poziomie. W pierwszym secie można było zauważyć dużą nerwowość w poczynaniach jednej i drugiej drużyny, prym wiedli głównie zagrywający - piłka niczym gorący kartofel odbierana była z wielkim trudem, ale akcje kończone przez pewnych atakujących. Żadna z drużyn nie zdołała zbudować większej przewagi, a rywalizacja toczyła się punkt za punkt - niczym rzymscy gladiatorzy zadający sobie ciosy w rytm regularnie wybijanego dźwięku z bębna kibiców Sunsów. Ton poczynaniom swoich drużyn w tym secie nadawali Arkadiusz Kuśmider z Sunsów i Michał Kocbuch z Rakiet. Ostatecznie pierwszy set wygrała drużyna Rakiet po atomowym ataku kapitana - Radosława Pacyńskiego. Drugi set rozpoczął się podobnie jak poprzedni, jednak od stanu 4:4 kilkupunktową przewagę osiągnęła drużyna Suns, prowadząc w pewnym momencie nawet 11:7. Pogoń Rakiet była skuteczna i doprowadziła do wyniku 14:14, co podłamało Sunsy i szala przechyliła się na drugą stronę 22:17 dla drużyny ze szkoły Pozytywnej. Po raz kolejny w tym meczu nastąpił zwrot akcji i drużyna Suns odrobiła straty, a nawet wyszła na prowadzenie mając piłkę setową przy stanie 23:24. W końcówce seta nerwy bardziej na wodzy utrzymali zawodnicy Rakiet, a piłkę setową wygrali dzięki znakomitej zagrywce Rafała Bartelika. Drugi set zakończył się wynikiem 26:24 dla drużyny Rakiet. Niejedna drużyna w tym momencie mogłaby się załamać - jednak nie drużyna ze Szkoły Podstawowej nr 14. Początek trzeciej odsłony zmagań dostarczył kibicom ponownie wielkich emocji i zwrotów akcji. Początkowe prowadzenie Rakiet (największa przewaga 9:5) została zniwelowana przy stanie 10:10. Punkt za punkt walka toczyła się do stanu 17:17. W końcówce seta więcej sił zachowała jednak drużyna Rakiet skrupulatnie budując przewagę i ostatecznie wygrywając seta 25:19, a mecz Rakiety zakończyły atakiem środkiem Grzegorza Czaickiego i heroicznej, niestety nieudanej, obronie zawodników Sunsów. Po ostatnim gwizdku drużyny podziękowały sobie za grę, a zawodnikiem meczu został Rafał Bartelik. Obie drużyny udowodniły, że pomimo olbrzymiej stawki meczu można rozegrać zawody w przyjaznej atmosferze i pomimo wyrównanego spotkania, pokazać tylko pozytywne emocje. Oby więcej takich spotkań!

Początek meczu pomiędzy drużyną Wilków Północy, a Fairy Tail był bardzo wyrównany, jednak drużyna Fairy Tail bardzo szybko doprowadziła do kilkupunktowej przewagi i do końca seta nie pozwoliła odebrać sobie zwycięstwa. Bardzo dobre przyjęcie pozwoliło kończyć każdą akcję, zdobywając punkt i ostatecznie pierwszy set wygrać 25:14. Również początek drugiego seta zapowiadał wyrównaną walkę, ale i tym razem drużyna Fairy Tail szybko zebrała siły i przejęła całkowicie kontrolę nad przebiegiem gry. Wilki próbowały wybić z rytmu przeciwników, wykorzystując dwie przerwy, ale już nic nie było w stanie powstrzymać drużyny Fair Tail i utrzymać dziesięciopunktowej przewagi. W trzecim secie obydwie drużyny wyszły na boisko bardzo zmotywowane i na początku walczyły punkt za punkt. Długo nie trzeba było czekać, bo drużyna Fairy Tail „odpaliła silniki” i szybko wypracowała kilkupunktowe prowadzenie, którego nie pozwoliła odebrać sobie do samego końca. Ostatecznie trzeci set zakończył się identycznym wynikiem jak set pierwszy, 25:14. Trzy punkty powędrowały na konto Fairy Tail, a MVP spotkania został Marek Zadroga.
Wielkie brawa dla obydwu drużyn za grę fair play. Zarówno drużyna Fairy, jak i Wilków przyznawały się do błędów i oddały punkty przeciwnikom.

Już po rozgrzewce widać było, że drużyny Zmory i Muszkieterowie solidnie się przygotowały do tego meczu. Pełne skupienie, skuteczne ataki i precyzyjne zagrywki, wszystko aby wygrać.

Pierwszy set ciekawy, widać było walkę po obu stronach, długie akcje, punkt za punkt. W pewnym momencie Zmorom udało się uzyskać większą przewagę, jednak Muszkieterowie szybko odrobili stratę, wygrywając ten set. Początek drugiego należał do Muszkieterów, Zmory zasnęły, potem próbowały nadrobić stracone punkty, jednak pogoń była nieudana. Trzeci set również należał do Muszkieterów , po stronie Zmor było za dużo błędów, więc przeciwnicy szybko doprowadzili do dużej przewagi. Wprawdzie obserwowaliśmy pogoń rodziców z SP 2, jednak ta była za późno. Muszkieterowie skończyli mecz z wynikiem 3:0, a MVP otrzymała Katarzyna Brzostowska -Głuszak.

Na mecz Polanki vs. Trzynastka, zawodnicy tych pierwszych wyszli zupełnie bez koncentracji, myśleli chyba jeszcze o zielonej trawce. Trzynastka wykorzystała ten fakt i bez swoich błędów łatwo wygrała pierwszy set. Po przerwie chłopaki z Polanek naprawili swoje błędy i „wrócili” na boisko, za to Trzynastka zaczęła się mylić. Tak było już do końca całego meczu, wygranego ostatecznie 3:1 przez Polanki, mimo braku jednego zawodnika, który doznał kontuzji. Zawodnikiem MVP meczu został Artur Zamkowski, który był bardzo skuteczny w ataku oraz zagrywce.

Niezwykłe widowisko zaserwowały nam drużyny Lwów Gedanensis i Vipers Team. Chociaż Lwy wbiegły na boisko niemal prosto z ulicy, dość gładko wygrały pierwsze dwa sety (25:20 i 25:13). I kiedy wydawało się, że trzeci set będzie formalnością, Żmije ruszyły do kontrataku, wygrywając po zaciekłej walce dwa kolejne sety (25:23, 25:23). W ostatecznym piątym secie było wszystko - widowiskowe ataki, niesamowite odbiory, długie wymiany i przede wszystkim, kilkukrotne zmiany prowadzących. Ostatecznie po doprowadzającym widownię i zawodników do zawału tie-break’u wygrały Lwy 16:14. MVP został kapitan Lwów - Łukasz, za wszechstronność i niemal pozbawioną błędów grę.

Ostatnia kolejka fazy grupowej w oczach ALSR grupy wsparcia. Działo się, działo!

W sobotę Koniczynki i Niedźwiedzie zainaugurowały mecz 7 kolejki. Obie ekipy stawiły się w szerokim składzie, wyraźnie bojowo nastawione. Już początek meczu pokazał, że Niedźwiedzie są świetnie dysponowane, bo szybko uzyskały kilku punktową przewagę. Koniczynki próbowały wybijać przeciwnika z rytmu, rotować składem, ale ostatecznie, to Niedźwiedzie triumfowały w pierwszym secie. Doskonale funkcjonowało przyjęcie, wystawa, a więc i w ataku widać było przewagę drużyny

Continue reading

Bieg Anioła dla Fundacji Pomorze Dzieciom

Zakończ rok dobrym uczynkiem – dla siebie oraz dla dzieciaków, podopiecznych Hospicjum.
Bieg Anioła, to 5 km dystans w pięknych okolicznościach przyrody przy plaży w Gdańsku Brzeźnie. Czyste powietrze, pachnące świerki i szum fal – czy jest lepsze miejsce na sobotni, grudniowy poranek?
Bieg Anioła to wydarzenie dla każdego, kto jest wrażliwy na los innych a do tego aktywny ruchowo.
Kompletuj strój anioła – skrzydła, białą szatę czy aureolkę i biegnij razem z nami!
Na najbardziej anielskich Aniołów czekają nagrody niespodzianki.

Start zapisów – już wkrótce, na stronie: https://elektronicznezapisy.pl
Limit miejsc: 300 osób
Pakiet startowy – 49zł (cegiełka na hospicjum)

DLA KOGO BIEGNIEMY?
Dla podopiecznych Hospicjum Pomorze Dzieciom.

KTO TWORZY HOSPICJUM?
Wysoce wykwalifikowany zespół medyków: lekarzy, pielęgniarek, fizjoterapeutów i psychologów i kapelan jezuita

DLA KOGO?
Trafiają do nas dzieci, dla których współczesna medycyna nie zna ratunku: wcześniaki tak maleńkie, że mieszczą się na jednej dłoni, kilkuletni marzyciele o tak ogromnym harcie ducha, że każdego dnia zaskakują zespół hospicjum swoją mądrością, świadomością i umiejętnością cieszenia się z życia mimo przeciwności, w końcu nastolatkowie…którym przyszło dojrzeć dużo, dużo szybciej…ale także osoby doświadczające żałoby i dowiadujące się o śmiertelnej wadzie dziecka w czasie ciąży.

JAK POMAGAMY?
24 godziny na dobę we wszystkie dni w roku, dojeżdżając do chorych dzieci na Pomorzu (nawet w promieniu ponad 100 km od Trójmiasta), wypożyczamy nieodpłatnie specjalistyczny sprzęt medyczny umożliwiający bezpieczny pobyt dziecka w domu, świadczymy opiekę socjalną, wspieramy rodziny w okresie żałoby (indywidualnie w warunkach domowych oraz Grupa Wsparcia dla Rodzin w Żałobie), prowadzimy również Hospicjum Perinatalne „Tulipani”, a także realizujemy program „Wsparcie po stracie” dla osób w żałobie po śmierci partnera życiowego, po nagłej stracie i po wczesnej stracie.

DLACZEGO TO WAŻNE?
Nie mamy wpływu na to, że nasze dzieci odchodzą. Jedyne co możemy zrobić to zapewnić im godną śmierć i godne życie w czasie choroby. By dzieci ostatni etap swojego życia mogły spędzić w cieple rodzinnego domu, z daleka od szpitala, w swoim pokoju, z rodzicami, rodzeństwem, zwierzakami i zabawkami… bo Hospicjum Pomorze Dzieciom to nie jest bilet w jedną stronę, to szansa na cieszenie się każdą chwilą, choć zwykle pozostało bardzo mało czasu…

CZEGO POTRZEBUJEMY I DLACZEGO SAMI POTRZEBUJEMY POMOCY?
Miesięczny koszt kompleksowej opieki hospicjum domowego, łącznie z pomocą socjalną i fachowym wsparciem psychologicznym dla rodzin w żałobie to około 100 tysięcy złotych. NFZ po raz pierwszy wsparł naszą działalność po trzech latach, pokrywając 40% miesięcznych kosztów.

ORGANIZATOR: Grupa Biegowa Iron Team/ Trójmiejskie Stowarzyszenie Sportowe
Grupa biegowa Iron Team założona przez trenera personalnego i doświadczoną biegaczkę Anetę Jarońską. Początkowo grupa działała pod nazwą Iron Women, ale coraz chętniej zaczęli do niej dołączać panowie, więc trzeba było dostosować nazwę do stanu rzeczywistego. Zgrana ekipa od kilku lat wspólnie trenująca i przygotowująca się do startów w maratonach i półmaratonach. Doświadczeni biegacze i trenerzy personalni, gotowi pracować dla misji popularyzacji biegania.

Piąta kolejka „okiem Grupy Wsparcia”

Piąta kolejka była wyjątkowa nie tylko pod względem ciekawych spotkań. Był to też pierwszy weekend, od kiedy ruszyła ALSR – Grupa Wsparcia – czyli dzielna grupa pomocników, która podczas meczu pilnie obserwuje grę na boisku, wybiera MVP, wręcza nagrodę oraz pisze krótką relację z meczu. Poniżej pierwsze efekty ich pracy.

Continue reading